Jest rzeczą nie do pomyślenia, by ktoś szczerze i pobożnie odmawiał Różaniec, a równocześnie tkwił w zgubnych i upokarzających nałogach. Nawrócenie nie następuje nagle, w jednej chwili - choć bywały i takie przypadki - lecz człowiek powoli odkrywa i poznaje swój smutny i niebezpieczny dla życia ziemskiego i wiecznego stan. Zaczyna rozumieć, że powinien i musi się poprawić, wydostać się z nałogów.
Wpatrywanie się w Jezusa i Maryję poprzez tajemnice różańca przyniesie więcej światła i sił do podźwignięcia się ze zgubnych przyzwyczajeń. I wreszcie człowiek powie za synem marnotrawnym: “Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie” (Łk 15, 18). A Ojciec Niebieski przyjmie go z radością, choćby jego grzechy były najcięższe, najgorsze, najbardziej upokarzające.
Modlitwa różańcowa, zwłaszcza rozważanie tajemnic bolesnych, będzie nas zmuszał do walki ze złem tak w sobie samych, jak w świecie. Znajdziemy ku temu odpowiednie siły dzięki pokucie, szczeremu żalowi, modlitwie wynagradzającej, a zwłaszcza dzięki miłości, której siła jest większa niż moc grzechu. Miłość Boga ku człowiekowi, objawiona i rozważana w tajemnicach różańca zmusi nas, abyśmy odpowiedzieli na nią całym naszym życiem, postępowaniem, miłością. Uświadomienie sobie całego zła grzechu, a z drugiej strony wielkości miłosierdzia Boga, który z otwartymi ramionami czeka na swe dzieci marnotrawne - powoli prowadzić będzie do przemiany życia, do nawrócenia i pojednania z Nim. Rola Różańca jest pod tym względem ogromna: otwiera on oczy na zło grzechu, a równocześnie wyprasza siły konieczne do podźwignięcia się z najcięższych i najbardziej zastarzałych nałogów. Co wydawało się niemożliwością dla nas samych, stało się łatwe dzięki rozważaniu tajemnic różańca tak pełnych miłości i miłosierdzia Jezusa i Maryi.